List drugi
W górę Strona główna List pierwszy List drugi Fotografie Ksiega gosci

 

Boston, luty 2001

Stany Zjednoczone nie są krajem jednorodnym wyznaniowo, stanowią mieszankę różnych religii i kultur. Wyznawcy poszczególnych religii są przemieszani, żyją obok siebie. Na jednej ulicy może stać kilka kościołów, z których jeden należy do ewangelików, drugi do prezbiterianów a trzeci do katolików.

W połowie stycznia byłem na Mszy Św., na którą była zaproszona pani pastor z pobliskiego kościoła prezbiteriańskiego. Wygłosiła wtedy piękne kazanie o jedności chrześcijan, za które dostała od zgromadzonych gromkie brawa. Porównała Kościół Chrystusowy do pięknego witraża, który uformował sam Bóg. Witraż spadł na ziemię, pękł i rozsypał się na wiele kawałeczków. Ludzie podnoszą je, patrzą i zachwycają się mówiąc „ależ to piękne”. Gdyby mogli zobaczyć całość...

Opowiadała także o swojej rodzinie, o swoich protestanckich rodzicach i o babci, która była katoliczką i często zabierała ją, jeszcze jako dziecko, na Mszę do kościoła. Bardzo lubiła tam chodzić szczególnie, gdy babcia pozwalała jej zapalić świeczkę. Także kuzynki pani pastor są katoliczkami, jedna z nich, z którą jest bardzo zaprzyjaźniona, jest katolicką zakonnicą. Stąd też dla niej idea ekumenizmu zawsze była czymś bliskim i oczywistym. Tak jak i to, że ludzie wierzący w tego samego Zbawiciela, który przyszedł na świat, powinni darzyć się miłością, szacunkiem i wspólpracować ze sobą.

Jak już wspomniałem, po kazaniu rozległy się oklaski, a po Mszy Św. zapanowała bardzo serdeczna atmosfera, pani pastor wraz z księdzem wyszli przed kościół gdzie rozmawiali z ludźmi. Pomyślałem, jak wiele zmieniło się przez ostatnie kilkadziesiąt lat. Czy za czasów naszych dziadków możliwe by były takie odwiedziny i wspólna modlitwa w kościele? Teraz nikogo nie dziwią wizyty ks. Maksymowicza na Salwatorze czy też ks. Infułata w Parafii Prawosławnej. Stosunek do innych wyznań takim, jak go przedstawił XVII wieczny pamiętnikarz Jan Chryzostom Pasek długo jeszcze był obecny w świadomości ludzi. Wspomina on, jak po wygranej bitwie ze Szwedami służył do dziękczynnej Mszy Św. Tuż przed wyjściem do ołtarza spostrzegł, że ma na rękach krew i chciał je umyć, jednak ksiądz wstrzymał go słowami, iż to krew heretyków, Panu Bogu szczególnie miła. Wszak to oni właśnie w każdą niedzielę w zborze Pana Jezusa swoimi modlitwami obrażają. Dobrze, że dawna podejrzliwość i często jawna wrogość wobec tych innych, zwanych pogardliwie heretykami i odszczepieńcami, zastępowana jest wzajemnym szacunkiem i zrozumieniem.

To oczywiste, że są różnice dogmatyczne pomiędzy różnymi wyznaniami chrześcijańskimi. Nie chodzi o to, aby udawać, że ich nie ma, lub też dążyć drogą negocjacji i zmian do stworzenia jednego „kompromisowego” katechizmu. Chodzi o ducha współpracy i o dostrzeganie w drugim człowieku brata, który też stara się dążyć do Chrystusa.

 

M. W.

(tekst opublikowany w Tygodniku Salwatorskim)

 

e-mail: Marcin.Wolter@ifj.edu.pl

Tę stronę odwiedzono już razy.